Wielkie przygotowania. Et voila – już Nas nie ma !
#6
lipiec 31, 2009 @ 10:38 am (*)
Starzeję się. Im więcej czytam książek, tym bardziej wybredną się staję. Mierzi mnie prostota języka, zbyt łatwa do odgadnięcia fabuła, oklepane schematy. Z drugiej jednak strony nie jestem w stanie przebrnąć przez coś ‘ambitniejszego’. ‘Ambitne’ książki zostawię sobie na wrzesień; wakacje nie sprzyjają ambicji. Mam też ochotę coś napisać, ale wzbraniam się przed tym, zapieram rękami i nogami, wmawiam sobie, że absolutnie nie mam czasu na bzdury. Prawda to, czy kłamstwo ? Pytanie retoryczne, nie odpowiadać, proszę.
Wystarczy mi, że A. puści mi chociaż jeden utwór z tych, które lubię, ubóstwiam, kocham, a od razu kilka kolejnych dni przepływa pod znakiem tego właśnie artysty. Teraz – czas na Mansona. Uwielbiam, naprawdę. Jak niewielu innych.
A, jeszcze jedno. Bezprzewodowe klawiatury sux. Nie dociskają mi się literki, bu.
#5
lipiec 21, 2009 @ 9:50 pm (*)
Uwielbiam stare filmy. ‘ Bonnie & Clyde ‘ kłania się tak, jak ‘ Przeminęło z wiatrem ‘. Rolling Stonesów i Presleya wręcz ubóstwiam. Generalnie rzecz ujmując odnoszę wrażenie, że urodziłam się trochę za późno. Trochę BARDZO za późno. Cóż, mówi się trudno, żyje się dalej.
Ale tak po dłuższym namyśle – gdybym urodziła się wcześniej, nigdy nie poznałabym mojego Wspaniałego, Ukochanego, Jedynego K. Nigdy, przenigdy nie znalazłabym takiej przyjaciółki jak A., i pewnie moją Matką byłaby zupełnie inna kobieta. Boże, to byłoby straszne ! (Aczkolwiek gdyby się zdarzyło, nie sprawiłoby mi to różnicy; różnicę sprawiłyby mi dopiero tego typu rozmyślania). No i najważniejsze – nie miałabym tak oddanej, chrapiącej, grubej i całuśnej psinki, jak B. Pragnę podkreślić z całą mocą, że jest to zdecydowanie najpiękniejsza suczka na świecie. Proszę to sobie zakonotować !
Aha, coś za miła ostatnio jestem… Uwaga, niedługo pewnie wybuchnę. Tyk, tyk, tyk…
#4
czerwiec 30, 2009 @ 2:34 pm (*)
No w ten sposób to mogę pracować ! Co prawda, nogi trochę bolą, ale i do tego da się przyzwyczaić. Nawet ciągłe uśmiechanie się nie jest takie uciążliwe, jak z początku myślałam. I pracownicy są mili, i klienci. More, more, more !
* * *
Ogarnęłam sobie trochę życie, to trzeba ogarnąć i pokój. Bardzo nie lubię, kiedy opieram łokieć o biurko, po czym zostaje ślad… w kurzu. A. I nowy album Chrisa Cornella jest zdecydowanie dobry, ha !
#3
czerwiec 27, 2009 @ 6:10 pm (*)
Mogę dopisać sobie kolejny podpunkt do kartki z postanowieniami – ‘ będę miła ‘. I zacznę naprawdę pewne sprawy ignorować. Bo wiem, że gdybym to ja była w nagłej potrzebie, nawet tak błahej, każdy by się w jakiś sposób wymówił. Pewnie, co mnie to obchodzi ? Potrzebujesz czegoś ? To najlepiej załatw to sama. Nadal jestem zła. Miałam rocznicę, a nie mogłam się wcześniej spotkać, bo. I obyło się nawet bez ‘ dziękuję ‘.
#2
czerwiec 25, 2009 @ 9:41 am (*)
Niektóre lektury zdecydowanie źle wpływają na moją psychikę. I tak na przykład, po przeczytaniu ‘ Mistrza i Małgorzaty ‘ mam wrażenie, że mój własny pies bardzo ostentacyjnie przeszedł mi po rzuconej na podłogę pościeli. I nawet ją przydepnął ! A ściślej rzecz ujmując, przeszła i podeptała, z racji płci.
Chyba czas na krótką przerwę w czytaniu, bo w ten sposób doczekam się niedługo paranoi. Wdech, wydech, wdech…
#1
czerwiec 23, 2009 @ 10:10 pm (*)
Nigdy nie byłam dobra w rozpoczynaniu wszystkiego od początku. Bo aby coś zacząć, trzeba by wpierw coś innego skończyć. A że leniwa ze mnie bestyjka, poudaję, że niczego nie kończyłam i niczego nie zaczynam.
***
Oho, uwaga. Od jutra zaczynam urzeczywistniać moje genialne plany. Także, ludzie, miejcie się na baczności ! Reanimuję moją ambicję. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.